Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

161. rocznica Powstania Styczniowego. Hołd bohaterom oddano w gminie Sędziejowice

Milena Chmielewska
Milena Chmielewska
Z udziałem m.in. parlamentarzystów, oficerów Wojska Polskiego, samorządowców oraz przede wszystkim młodzieży, odbyły się gminne obchody 161. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego.

Uroczyste obchody rozpoczęły się na cmentarzu w Sędziejowicach, gdzie władze samorządowe, powiatowe, parlamentarne, delegacje wielu jednostek złożyły wiązanki kwiatów przed pomnikiem oraz wygłoszono okolicznościowe przemówienia.

Następnie przeniesiono się do Zespole Szkół Ogólnokształcących w Sędziejowicach, gdzie młodzież w występach artystycznych przypomniała o historii tego miejsca.

Bitwa pod Sędziejowicami 1863 r.

Bitwa pod Sędziejowicami, jedna z nielicznych zwycięskich batalii podczas Powstania Styczniowego 1863 r., zajmuje szczególne miejsce w lokalnej historii.

Bitwa pod Sędziejowicami, stoczona na ziemi łódzkiej 26 sierpnia 1863 r. Generał Edmund Taczanowski, naczelnik województwa kaliskiego i mazowieckiego, chcąc ożywić działania powstańcze na podległym sobie terenie, zarządził koncentrację oddziałów polskich w rejonie Sędziejowic. Z powodu pilnego strzeżenia granic przez Rosjan i Prusaków, przedarł się tu jedynie z małą grupką powstańców.

W tym czasie tereny na wschód od Warty, w kierunku Łodzi były patrolowane przez wojsko rosyjskie z garnizonu łódzkiego, dowodzonego przez ppłk. Klodta, który wyruszył w pole na czele szwadronu huzarów grodzieńskich, 50 kozaków i plutonu rakietników konnych. Ścigając oddział konnych żandarmów W. Parczewskiego (Straży Narodowej) przypadkowo natknął się na inną polską formację pod dowództwem por. Bąkowskiego.

W Ostrowie koło Łasku dowiedział się, że ten wyczerpany walką oddział liczy tylko 60 jeźdźców i jest mocno osłabiony, a zatem nie przedstawia większej wartości bojowej. Dlatego wydzielił niewielki, chociaż doborowy oddział huzarów, dowodzony przez rotmistrza huzarów grodzieńskich, Aleksandra von Grabbego. Oddział, wraz z dowódcą, liczył łącznie 43 osoby, w tym 25 kozaków kubańskich oraz 12 kozaków dońskich, z dowódcą Monachimem, a także 4 oficerów wywodzących się z rodzin arystokratycznych (m.in. książę M. Urusow i syn właścicieli instytutu żeńskiego w Puławach). Rozpoczęła się pogoń za Polakami.

W pewnej chwili por. A. Witmajer, dowodzący szpicą ścigającą powstańców, dostrzegł ostatnich jeźdźców Bąkowskiego, wpadających już do Sędziejowic. Kozacy w brawurowym ataku znieśli najpierw powstańcze czaty w rejonie cmentarza, a następnie wjechali na plac w centrum wsi, gdzie czekała ich niespodzianka: wpadając na nisko porozciągane liny między opłotkami, stworzyli jedną splątaną masę. Z miejsca potyczki udało się zbiec trzem Kozakom; mieli oni jak najszybciej sprowadzić pomoc z Łodzi.

Okazało się, że we wsi stacjonowało w tym czasie liczne zgrupowanie gen. Taczanowskiego (1600-1800 koni), nikt się jednak nie spodziewał tu Rosjan. Będąc przekonanym, że złożony z Kozaków oddział wyprzedza inny, znacznie silniejszy, polski dowódca zarządził natychmiastowy alarm, a jednocześnie posłał po pomoc do pobliskich wsi, gdzie stacjonowała piechota powstańcza (kosynierzy). Nie czekając jednak na piechotę, wysłał na Rosjan jazdę Mniewskiego, ale atak ten nie przyniósł powodzenia.

Wtedy powstańcy postanowili podpalić stodołę, w której kryli się Kozacy. Udało się to młodemu Sulimierskiemu, synowi właściciela pobliskiego majątku. Pożar wypłoszył Rosjan z bezpiecznej kryjówki; opuścili ją pospiesznie, opiekując się troskliwie rannymi i prowadząc konie za ogrodzenie miejscowego cmentarza. Na wycofujących się ruszyli ułani, lecz jedynie kilku z nich dopadło broniących się żołnierzy armii carskiej, którzy udaremnili atak, płosząc polskie rumaki. Po trzech godzinach walki, na pomoc partii powstańczej przybyli ze wsi Osiny i Żagliny kosynierzy płk. Kopernickiego. Rozczarowany postawą swojej jazdy gen. Taczanowski, natychmiast rozkazał przybyłym zaatakować wroga. Kosynierzy, pod osłoną strzelców, odważnie nacierali na Rosjan. Do nich dołączyli ułani, wspólnie atakując nieprzyjaciela.

W bitwie został ciężko ranny nieprzyjacielski dowódca – A. von Grabbe. Wtedy dowodzenie przejął por. A. Witmajer, który widząc przewagę Powstańców, wydał rozkaz poddania się i wywiesił białą chustę. Kozacy nie respektowali jednak postanowienia nowego dowódcy i z bliskiej odległości strzelali do Polaków, którzy podjechali do parkanu. Do walki z impetem włączyli się kosynierzy i rozwścieczeni wiarołomstwem Rosjan wybili niemal wszystkich, także rannych. Oficerom polskim udało się z trudem ocalić przed rzezią von Grabbego (jednak z powodu odniesionych ran zmarł on na drugi dzień), a także księcia M. Urusowa, por. A. Witmajera, korneta S. Jermołowa (również zmarł nazajutrz) oraz jednego z Kozaków.

W bitwie prawie wszyscy Kozacy polegli. Ogółem Rosjanie stracili około 80 żołnierzy. Po stronie polskiej zginęło 4 ułanów, a 15 zostało rannych, w tym aż 6 oficerów. Do niewoli wzięto tylko pięciu Rosjan. Ciała poległych zostały złożone w mogile na miejscowym cmentarzu.

od 12 lat
Wideo

Protest w obronie Parku Śląskiego i drzew w Chorzowie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na lask.naszemiasto.pl Nasze Miasto